Niech was nie zmyli tytuł, a raczej jego wydźwięk. Nie mam nic do szprosów. Lubię je! Jednak u nas ich nie ma. Wróć! A okno łukowe w łazience? Faktycznie tam je zrobiliśmy, bo jakoś goło i wesoło było 😉

W oryginalnej stylistyce naszego projektu domu były białe okna ze szprosami. Dziś o kolorach nie będzie, dlatego postaram się nie zbaczać z tematu i pisać o zamierzonym. Szprosy możemy podzielić na:

Wewnątrzszybowe 

Występują w kolorach drewnopodobnych lub dowolnym z palety RAL, mogą być także dwubarwne. Można wyginać je w łuk (tak jak u nas) i nie utrudniają mycia okna, czy wyglądają ładnie? Ten osąd pozostawiam każdemu z was, bo nie to ładne tylko co się komu podoba 😉

Naklejane

Z PCV, dostępne w szerokiej gamie kolorów. Nie mam doświadczenia w tym temacie, czytałam jednak, że po jakimś czasie mogą się odkleić.

Konstrukcyjne

Stosowane na przykład przy naświetlach drzwi, wzmacniają konstrukcję okna/drzwi i dzielą szybę na mniejsze części.

Nakładane

Montowane na oddzielnych zawiasach lub za pomocą specjalnego zatrzasku do skrzydła okiennego lub drzwiowego. Ich zaletą jest łatwość (podobno) w utrzymaniu ich w czystości, w każdej chwili można je zdemontować, stosuje się je wyłącznie do okien drewnianych.

Próżno by szukać informacji o tym czy je robić czy sobie darować, sprzedawca w sklepie też raczej nie doradzi, bo zawsze pojawi się ten cień wątpliwości czy chce on dobrze dla inwestora, czy chce zgarnąć lepszą prowizję. Akurat my trafiliśmy na świetnego sprzedawcę (pozdrawiam p. Krzysztofa! 😉 ) naprawdę nielicznego podczas budowy domu.

Po pierwsze razem z p. Krzysztofem przeanalizowaliśmy każde (!) okno pod kątem zastosowania w nim szprosów wewnątrzszybowych. Niektóre były odpowiednie, ale większość jednak wąska. Za wąska aby świat nie wyglądał jak zza krat. Pewnie już wiecie, że każda pojedyncza decyzja podjęta przy budowie domu wpływa na jego końcowy odbiór, nie inaczej jest ze szprosami. Jeżeli zrobicie je na parterze, wypadałoby mieć je również na górze, jeżeli w kuchni otwartej na salon to i w salonie itd. Okna definiują w znacznym stopniu jak będzie odbierana fasada naszego budynku.

Sugerując się propozycją pracowni architektonicznej kombinowaliśmy na różne sposoby aby szprosy jednak się u nas pojawiły. Rozważaliśmy następujące podziały:

szprosy1 szprosy2 szprosy4szprosy3

Ostatecznie nie zagościł u nas żaden, a to dzięki programowi graficznemu, który pokazał nam, że bez szprosów nasz dom wcale nie straci.

Pamiętajcie, że szprosy to również dodatkowy koszt. Jeżeli jesteście na nie zdecydowani zróbcie je teraz, bo jak nie teraz to kiedy? Zawsze będą inne wydatki.

Z perspektywy czasu nie żałuję, że ich nie posiadamy. Nie mówię im jednak nie, mogą pasować.

A wy zdecydowaliście się na szprosy? Napiszcie jak było u was, czy od razu wiedzieliście z czy bez i dlaczego 😉

P.S. Dziękuję wam za te wszystkie docierające do mnie pozytywne sygnały odnośnie bloga. Motywujecie do dalszej pracy!