Kilka miesięcy wcześniej (obstawiam, że gdzieś w okolicach wczesnej jesieni) Karolina z Houseloves na InstaStories pochwaliła się zmianami w swojej sypialni. Zachwyciłam się złotą lampą i bliżej zaczęłam się przyglądać jej szafkom nocnym. Niewielki mebel o ciekawym wyglądzie – pomyślałam.

W ciągu kolejnych 10 minut odklikałam tę relację chyba z pięćdziesiąt razy, aby w końcu wspomniany stolik nocny pokazać również mężowi. Pod moim niemałym naciskiem wspólnie zaczęliśmy się zastanawiać czy i w naszą sypialnię nie wkomponowałby się równie dobrze…

Po nitce do kłębka dotarliśmy do producenta – Meblarni – rodzinnej firmy prowadzonej już przez trzecie pokolenie stolarzy. Misją firmy jest tworzenie mebli z marzeń Klientów, czyli w pewien sposób unikalnych. Zatem nie brakuje im ani odwagi, ani elastyczności – a to sobie cenię.

Moim zapytaniem – a następnie również zamówieniem – opiekowała się p. Justyna – rzetelna, pomocna i konkretna osoba. Zazwyczaj na odpowiedź nie musiałam czekać dłużej niż 24 godziny. Dowiedziałam się, że w stoliku nocnym Afi wymiary mogę spokojnie zmodyfikować, jak również wybrać dowolny kolor lakieru z palety RAL. Zatem czym prędzej taki próbnik kolorów zamówiłam, ale ten wcale nie ułatwił mi decyzji, ba! Chyba jeszcze bardziej ją skomplikował ;).

W końcu po kilkudniowym namyśle wybrałam kolor RAL 7047 Telegrau4 – czyli jasną szarość, bezpieczną i pasującą w większości aranżacji. Pozostało zatem tylko złożyć zamówienie i cierpliwe czekać na realizację, nie krótko, bo 1,5 miesiąca – ale o terminie oczekiwania zostałam uprzedzona już na wstępie, więc wiedziałam, w co się pakuję – biorąc jednak pod uwagę, że mebel był „szyty na miarę” okres oczekiwania wcale nie był tak długi, zwłaszcza że mieliśmy już pierwszą połowę października, a dostawę zrealizowano w okolicy Mikołajek. Tak na marginesie to miałam duże szczęście, że zamówienie złożone w październiku przyjęto jeszcze z datą realizacji do Świąt Bożego Narodzenia i co lepsze, że Meblarnia wywiązała się ze swoich zobowiązań!

Nie powiem, ciężko było się rozstać z naszym antracytowym stolikiem nocnym, który zresztą spotkał się z waszym niezwykle ciepłym przyjęciem…mieliśmy z nim tylko jeden problem. Nie cierpi konkurencji. Dlatego obecnie wygodnie rozmieścił się w salonie, gdzie żaden inny mebel nie wchodzi mu w paradę, czas pokaże jaki los go ostatecznie spotka ;).

Miałam się nie rozpisywać, ale wyszło jak zwykle! Dlatego bez zbędnych już słów zapraszam na kilka poniższych ujęć :*

Wszystko co niezbędne w kobiecej szufladzie ;).

Wysuwany na prowadnicach blacik oraz szuflada (z pełnym wysuwem) to moi niekwestionowani faworyci. I pomyśleć, że z własnym mężem potrafiłam się pieklić o to, czy szuflada to faktycznie niezbędny element wyposażenia stolika nocnego. Teraz już wiem, że TAK! <3

W końcu spełniłam też prośbę mojego męża o to, aby statek przywieziony z naszych pierwszych wspólnych wakacji mógł być na widoku.

 

Jak zwykle jestem ciekawa Twojego zdania, napisz jak Ci się podobają najnowsze zmiany? Idę w dobrym kierunku? Ciekawa jestem, ile zmian udało Ci się zauważyć…

Do zobaczenia :*

PS. Wpis powstał we współpracy z Meblarnia.com.pl