Nie miała baba kłopotu to kupiła kolejną konsolę. Wróć! Nie miałam kłopotu i uznałam, że kolejne przetasowanie w kwestii konsol w naszym domu będzie jak najbardziej w porządku. Zaraz, zaraz, chwileczkę! Czy tylko ja w tym temacie mam de javu? Konsole i wszystko co wokół nich zajmują chyba już obszerną część artykułów na tym blogu (1, 2, 3, 4)…A ja wciąż nie tracę apetytu w tej kwestii ;).

Całkiem niedawno wpadłam na świetny – żeby nie rzec wręcz brawurowy – pomysł.  Na początek zamówiłam nową sztukę na hol dolny, czas oczekiwania do 4 tygodni. Oczywiście w pośpiechu w ostatnich minutach rezerwacji podałam zły adres dostawy, nic to, że oddalony ode mnie o jakieś 30 km i w miejscu gdzie już nie pracuję – ale nie z takimi fakapami sobie człowiek radził. W końcu po przebrnięciu przez całą tą biurokrację dotarła do mnie cała i zdrowa w niespełna tydzień od złożenia zamówienia. I wtedy pojawiło się pytanie co zrobić z dotychczasową konsolą? Użyć gdzieś indziej, a może lepiej sprzedać? Nie, nie to nie w moim świecie. Uznałam, że po prostu przestawię ją na plecy sofy w salonie, bo taka ładna, amerykańska  a tę z X postaram się sprzedać. Duży odzew zaskoczył mnie już pierwszego dnia, kiedy to w kilka godzin po wrzuceniu ogłoszenia w Internet konsolka była sprzedana. Reakcje były różne od „przykro mi, spokój jej pamięci” po „ale inni nawet nie mieli szansy jej powąchać”. Kto pierwszy ten lepszy mili Państwo ;).

Chwilę trwało zanim mąż oswoił się z nową aranżacją  w salonie. Początkowo z uporem maniaka przekonywał mnie, że nowa-stara konsola jest za wysoka (różnica 20 cm względem poprzedniej) i to był duży błąd. W końcu ustąpił zbombardowany siłą moich argumentów jak np.:

Przedmioty stojące na konsoli powinny być w pełni widoczne z każdej perspektywy. Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że w połowie ucięta noga lampy stołowej widoczna znad poduszki sofy jest wizualnie atrakcyjna? 

Może w tej kwestii jestem trochę zero jedynkowa, ale moim zdaniem konsola najlepiej prezentuje się przy wysokości ok. 74 cm.

Jednak u nas problemem była jej obecna długość. Idealna na hol, za krótka na plecy sofy (ok. 95 cm długości). Do tematu zabrałam się od dupy strony możliwie najszybciej, w pierwszej kolejności wyceniając kamienny blat w firmie MW Stone z którą miałam już przyjemność współpracować przy okazji marmurowej deski do kuchni. Pan Wojtek już mnie zna, w końcu nie jeden mail czy telefon za nami 😉 Blat wycenił mi błyskawicznie od razu załączając zdjęcia slabów z których mógłby go dla nas wykonać (oczywiście nie wszystkich dostępnych na magazynie tylko w granicach rozsądku 3-4). Śmiał się, kiedy dopytywałam czy w kamieniu z rodzaju Calacatta Gold Lux mam się spodziewać dużo złotych użyleń przypominających mi rozsypaną przyprawę curry na białym blacie w kuchni. Na szczęście bez tragedii, złote wtrącenia są delikatne i zupełnie mi nie przeszkadzają.

Jak się można domyślać konsola to nie tylko blat, ale także a może przede wszystkim stelaż. W tej kwestii uznałam, że również nie ma co ryzykować i zwróciłam się do mojego ukochanego Hazel Design z Kielc. Ceniąc ich elastyczność oraz jakość w realizacji zamówienia nie mogło być inaczej. Skorygowałam po prostu wymiary obecnego egzemplarza do 120 cm długości i 30 cm szerokości , a także delikatnie zmodyfikowałam miejsce łączenia się ramy dolnej ze środka na tył stelaża.

Tak się złożyło, że wszystko udało się idealnie zgrać estetycznie i terminowo, a to naprawdę rzadkość <3 Blat dotarł do mnie w okolicy czwartku-piątku, a konsolę osobiście odebraliśmy w jeden z weekendów na trasie do Krakowa.

konsola-w-salonie-marmurowy-blat-hazel-design-mw-stone-calacatta-blog-wnetrzarski14

konsola-w-salonie-marmurowy-blat-hazel-design-mw-stone-calacatta-blog-wnetrzarski16

Obiecuję, kończę powoli tę moją paplaninę i przechodzę do tego co tygryski lubią najbardziej, czyli zdjęć ;). Jestem jednak przekonana, że za chwilę spytasz jaki los spotkał starą konsolę z holu od której cała ta rewolucja się zaczęła. Otóż znalazła swojego szczęśliwego właściciela, a w zasadzie właścicielkę Agnieszkę, która z tego co ptaszki ćwierkają czeka do niej na docelowy blat, ale już zdążyła na nowo zakochać się za jej sprawą w swoim salonie. Tak lubię i z niecierpliwością czekam na zdjęcia z realizacji!

A tymczasem u nas w salonie:

konsola-w-salonie-marmurowy-blat-calacatta-hazel-design-mw-stone-blog-wnetrzarski

Uwaga obędzie się bez zaskoczenia, bowiem jak zwykle mam kłopot z tym, która aranżacja podoba mi się najbardziej. Na przykład ta tutaj. Bardzo ascetyczna jak na mnie, elegancka i z pewnością nie przytłaczająca wszystkiego co wokół. Z taboretem przypomina mi trochę fortepianino i wciąż nie jestem pewna czy do mnie pasuje – dziewczyny z bloku, łażącej po domu w dresie i bez makijażu ;).

Na szybko powstała również taka wersja. Jest waza siejąca postrach w naszych gościach, jest mój ulubiony róg i kontrast w postaci amarantowego bukietu peonii.

konsola-w-salonie-marmurowy-blat-hazel-design-mw-stone-calacatta-blog-wnetrzarski12

konsola-w-salonie-marmurowy-blat-hazel-design-mw-stone-calacatta-blog-wnetrzarski13

Bonusowo wrzucę jeszcze jedną wersję– no dobrze znaj moją hojność – dwie, kobiecą i delikatną. Trochę poza konwencją jest ta lampa na środku, ale to nadal nie jest TO. Na razie to tylko testy.

konsola-w-salonie-marmurowy-blat-hazel-design-mw-stone-calacatta-blog-wnetrzarski18

konsola-w-salonie-marmurowy-blat-hazel-design-mw-stone-calacatta-blog-wnetrzarski17

konsola-w-salonie-marmurowy-blat-hazel-design-mw-stone-calacatta-blog-wnetrzarski7

konsola-w-salonie-marmurowy-blat-hazel-design-mw-stone-calacatta-blog-wnetrzarski8

Myślę, że nie trzeba będzie długo czekać na post w którym znów zaprezentuję tę konsolę z milionem aranżacji. Wypatruj go na horyzoncie, a w między czasie napisz mi czy zmiany to także twoje drugie imię? ;).