Jeszcze kilka miesięcy temu gdybyście zapytali mnie co jest na pierwszym miejscu listy TO DO w domu bez wahania odparłabym, że zabudowa ściany tv. Oczywiście nadal jest to zakup priorytetowy, jednak w drodze do realizacji tego celu postanowiłam nie rezygnować z drobnych przyjemności 😉 Taką moją zachcianką na ten tychmiast okazał się obraz, a właściwie inkografia Edwarda Dwurnika.

Czym jest sama inkografia? Wysokojakościową, cyfrową reprodukcją dzieła artysty przez niego sygnowaną wydawaną zwykle w limitowanym nakładzie. Mnie szczególnie w oko wpadł Wilanów Edwarda Dwurnika. Piękne, nasycone barwy, a sam tytuł zachowawczy i dynamiczny zarazem!

Zaczęłam zatem wiercić dziurę w brzuchu małżonkowi, poszło całkiem gładko – w końcu nie pierwszy raz pochylaliśmy się nad zakupem obrazu do naszego salonu. Po wymierzeniu zabudowy drzwi przesuwnych w jadalni i upewnieniu się, że wybrane przez nas miejsce jest właściwe dokonaliśmy zakupu.

Jak to u nas różowo być nie mogło 😉 Najpierw okazało się, że obraz z oprawą waży 7 kg, nic to przecież ludzie w internetach na karton – gipsach szafki wieszają to my obraz też możemy! Pojechaliśmy zatem do „Liroja” zakupić specjalne kołki do k-g. Na miejscu obsługa sklepu uświadomiła nas, że wybraliśmy nie zbyt szczęśliwe miejsce ze względu na jeżdżące w środku drzwi. Wróciliśmy świadomi straconego czasu i być może wyrzuconych w błoto pieniędzy. Wtedy mąż doznał olśnienia….a może by tak obraz powiesić na skośnej ścianie salonu? Szał zmian ostatniej chwili to moja specjalność, zatem szybko podłapałam jego myśl i po 22 wiszący na wspomnianej ścianie kinkiet leżał już na sofie gotów ustąpić miejsca naszemu nowemu nabytkowi.

Ale, ale! Trzeba było jeszcze sprawdzić czy przypadkiem nie przewiercimy się przez jakieś kable elektryczne. Pobiegłam czym prędzej do kotłowni po jeden z tomów dokumentujących elektrykę rozprowadzoną w naszym domu (naprawdę się przydaje!) i zonk! Kinkiet wyprowadzony na środku ściany = kabel poprowadzony również na środku ściany – logika poziom master. Trochę mąż pogłówkował i w końcu się udało, ale Was ostrzegam:

Przy wyprowadzaniu kabli pod oświetlenie planowane na środku ściany warto przesunąć się z nimi kilka centymetrów w bok (niesymetrycznie). Tym sposobem unikniecie stresu jaki zafundowaliśmy sobie na własne życzenie. Jak to mówią pierwszy dom dla wroga? 😉

Teraz kolej na to na co wszyscy czekacie, kto wie ręka w górę! Na efekt końcowy…ha ha ha (żenujący żart prowadzącego), ok nie przedłużam, w końcu ile można ? Tak prezentuje się u nas:

salon-inkografia-wilanow-dwurnik-someplacenice-fotel-liberty-navy-gold

salon-inkografia-wilanow-dwurnik-someplacenice-fotel-liberty-navy-gold6

salon-inkografia-wilanow-dwurnik-someplacenice-fotel-liberty-navy-gold4

salon-inkografia-wilanow-dwurnik-someplacenice-fotel-liberty-navy-gold5

Przy okazji wyboru wewnętrznej ramki oprawy obrazu odnalazłam kolejny „swój” kolor po navy, jest nim złoto. Kto by pomyślał, że emerald nie jest mi jednak pisany?

Jak Wam się podoba?