Dziś zapraszam Cię do naszej kuchni. Kuchnia to pomieszczenie szczególnie mi bliskie, ponieważ nie chodzi tu tylko o gotowanie i przyrządzanie posiłków, ale o całą celebrację momentów z bliskimi. Tak to już u nas jest, choćbym nie wiem jak wystawną ą i ę imprezę wyprawiła w salonie to najlepsza balonga zawsze przenosi się do kuchni. Na początku niewinnie – my dziewczyny – dzielimy się gorącymi ploteczkami przy lampce wina z dala od męskiego grona. Następnie dołączają panowie, bo miało nas nie być tylko krótką chwilę, a zniknęłyśmy nie wiadomo kiedy i w dodatku na nie wiadomo ile. Odkąd pamiętam życie towarzyskie kwitło zawsze w kuchni: na co dzień i od święta. Moja babcia Halina do tej pory swoich gości podejmuje właśnie tutaj, a jeżeli zaproponuje Ci przy tym fajka to pies tańcował z całą tą imprezą za ścianą, wiesz że jesteś swój 😉

I właśnie z tego powodu wyposażenie kuchni było dla mnie priorytetem. Pierwsza własna kuchnia to poważne przedsięwzięcie. Myślę, że i tak decyzję miałam ułatwioną, ponieważ wcześniej przez trzy lata mieszkaliśmy razem z mężem (wtedy chłopakiem) na stancji. Nie napiszę zatem, że przy wyborze kuchni na coś u nas padło – NIE! my tę kuchnię stworzyliśmy świadomie, znając nasze potrzeby i wymagania. A zatem…

Co tu tak ciasno u diaska?

Niby powinnam być zachwycona, w końcu projekt wskazywał 12 m2 a nie marne 4 czy 6 w jakich do tej pory gotowałam. Popatrzyłam na tę spiżarnię na rysunku i nie poczułam żalu w sercu, aby się z nią rozstać. Nawet ukłucia, nic. Brak dwóch kreseczek i od razu mamy 16 m2. Metraż może nie powala, ale wystarczy na większość chciejstw.

Planowałam, bo dla wroga kuchni mieć nie chciałam 😉 

Spośród wielu prób wykrzesania kuchni zgodnej z naszymi oczekiwaniami wyłoniliśmy finałową dwójkę:

 dom-w-mirabelkach-rzuty-someplacenice

Dziś zastanawiam się co nam w ogóle strzeliło do głowy, aby rozważać koncepcję widoczną z prawej strony? No pliz, toż to siok! Lodówka na samym końcu, czyli wyciągam składniki … do zlewu? Następnie drałuje przez całą kuchnię włączyć fajerkę z wodą, wracam po jajko do lodówki, w połowie drogi przypominam sobie o czymś czego zapomniałam wyjąć i na abarot? No ludzie! 😉

Rozmieszczenie mebli i sprzętów kuchennych z powyższego rysunku po lewej chwalę po dziś dzień. Nawet tę niechcianą przeze mnie zamianę kolejności lodówka <-> piekarnik z mikrofalą. Mój mąż w tej kwestii był naprawdę dożarty, ale miał rację! Dzięki temu zabiegowi dystans z lodówki do blatu roboczego znacznie się skrócił, zatem mając cały czas otwartą lodówkę mogę swobodnie wyjmować kolejne składniki nań bez ryzyka upuszczenia hai dziaa !

nasza-kuchnia-someplacenice-palisander-bialy-lakier-nowoczesna1

Na wizualizacji znalazł miejsce wykonany z polerowanej stali zlewozmywak, ale wiedząc już z czym to się je ozienble go pożegnałam i zastąpiłam konglomeratowym cackiem w kolorze białym. Wiele osób ten pomysł próbowało mi wybić z głowy, ale się nie dałam. Nie będę oszukiwać – brudzi się, zachodzi od resztek jedzenia … ale nie zamieniłabym go na żaden inny. Raz na jakiś czas w ruch idzie wrzątek i dwie kostki do zmywarki, a zlew? Jak nowy 😉

nasza-kuchnia-someplacenice-palisander-bialy-lakier-nowoczesna3

Po zlewie usytuowanym pod samym oknem nadszedł czas i na baterię. Pewnie wiesz już, że na rynku spokojnie można kupić dedykowane baterie podokienne umożliwiające swobodne otwieranie okna w razie potrzeby? 

Widzisz, a ja wymarzyłam sobie właśnie baterię potwora: wysoką i ze sprężyną. Studio kuchenne podeszło do tematu bardzo na luzie, w pewnym momencie reasumując oj tam 2 cm w prawo czy w lewo! Nie no jasne, komu by zależało w końcu to ja nie otworzę okna! Lekcja numer jeden: na budowie miej oczy i uszy zawsze szeroko otwarte i nawet w razie najmniejszych wątpliwości zapalaj czerwoną lampę, myśl, analizuj i dokonuj najlepszych wybór – dla Ciebie i Twoich domowników 🙂

nasza-kuchnia-someplacenice-palisander-bialy-lakier-nowoczesna2
No i moja duma, czyli stacja gotująca. Kuchenka indukcyjna w połączeniu z magic cornerem w rogu (zresztą jak anglikańska nazwa wskazuje 😉 ), trzema szufladami i dwoma mini cargo po bokach. Po pierwsze dla wygody, po drugie dla wygody, po trzecie…dla wygody! W szufladach kolejno: łopatki i inne przydatne narzędzia, talerze codziennego użytku, miski, tarki i durszlaki. A na bokach przyprawy i różne zapasy. Nie wyobrażam sobie, że można to było zaplanować jeszcze lepiej, serio polecam!

Co by tu jeszcze?

Kolory … o matko to była prawdziwa droga przez mękę. Że lubię kuchnie nowoczesne czarne i białe wiedziałam od dawna, że podobają mi się takie z domieszką egzotycznego drewna także, więc pewnego dnia oznajmiłam: kuchnia będzie czarna lakierowana z teakowym drewnem. Mąż uznał, że jasne, nie ma problemu tylko on nie będzie tego czyścił. O oł! A biała z palisandrem? – zapytałam. No dobrze, a co na podłogę i przestrzeń pomiędzy szafkami? No właśnie, tutaj miałam kompletną pustkę i z pomocą przyszedł projektant chwilę przekonując nas do szarości. Czasem dobrze się mądrzejszego posłuchać 😉 

Tak to u nas wygląda

nasza-kuchnia-dom-w-mirabelkach-someplacenice-palisander-bialy-akryl-szklo-hartowane3

nasza-kuchnia-dom-w-mirabelkach-someplacenice-palisander-bialy-akryl-szklo-hartowane4

nasza-kuchnia-dom-w-mirabelkach-someplacenice-palisander-bialy-akryl-szklo-hartowane2

nasza-kuchnia-dom-w-mirabelkach-someplacenice-palisander-bialy-akryl-szklo-hartowane1

nasza-kuchnia-dom-w-mirabelkach-someplacenice-palisander-bialy-akryl-szklo-hartowane5

Krótka ściągawka

  • Kuchnia jest nowoczesna, trochę w klimacie techno, ale nie disko bandżo 😉 
  • Fronty: akrylowe w kolorze białym oraz fornirowane naturalnym palisandrem lakierowanym na wysoki połysk z zachowaniem ciągłości fladrów.
  • Na podłodze: płytki rektyfikowane i barwione w masie Titan Gris w kolorze szarym.
  • Na ścianie między szafkami: szkło lakierowane w kolorze szarym, hartowane.

Złote myśli

  1. Szuflada pod piekarnikiem to super sprawa, nie żałuj na nią miejsca. Zmieścisz tu wszelkie formy, blache i tortownice.
  2. Szuflad w kuchni nigdy za wiele, chyba że wolisz nurkować na kolanach w poszukiwaniu makaronu! 😉
  3. Jest lodówka side-by-side jest zabawa 😉 Zorientuj się czy w Twoim zasięgu cenowym są modele, w których lodówkę możesz zabudować „na ścisk” z szafkami kuchennymi, aby przy otwieraniu drzwi nie uderzały i nie niszczyły mebli przylegających. Jeżeli spotka Cię ten sam okrutny los co nas przemyśl głębszą zabudowę (np. zamiast standardowych 60 cm, 80 cm jak u nas) oraz pozostawienie odpowiedniego luzu po bokach. Otwieranie drzwi lodówki pod kątem większym jak 90 stopni przydaje się częściej niż myślisz 🙂 Jeżeli takie rozwiązanie Cię nie satysfakcjonuje pozostaje wysunąć lodówkę do przodu, plus minus 10-15 cm. 
  4. „Ślepe” punkty wykorzystuj na maksa, na przykład tak jak u nas. Zamiast ohydnej metalowej rolety (sorry! ale nie przekonam się do niej) rozważ otwarte półki na chlebak i inne cukry czy herbaty.
  5. Jeżeli na wyciągnięcie ręki masz jadalnię, a za stołem w kuchni nie przepadasz i w dodatku zawsze marzyłeś o wyspie, a ta będzie po prostu zawalidrogą…rozważ półwysep. Polecam zwłaszcza taki jak u nas – zrównany wysokością z blatem roboczym. Tylko nie zapomnij o gniazdkach ! W przeciwnym wypadku ciężko będzie na przykład przygotować ciasto 😉 

Coś dla „mirabelkowiczów”

  • Frontowe okno w kuchni poszerzyliśmy do szerokości 130 cm, aby każde ze skrzydeł miało szybę w której cokolwiek można zobaczyć. 
  • Z kolei boczne okno zwęziliśmy do tego samego rozmiaru, aby zyskać miejsce na okap i otwarte półki.
  • Blat roboczy mamy na wysokości 88 cm od podłogi właściwej, tak jest nam najwygodniej i z tego powodu osobny byt stanowią u nas parapety okienne.

 

No to chyba już wszystko wiadomo, a jak nie to uderzajcie jak w dym w komentarzach 😉