Na zakup mebli z serii Ikea Äpplarö zdecydowałam się na początku pojawienia się w naszym domu tarasu z prawdziwego zdarzenia. Czy po tych kilku sezonach jestem zadowolona z wyboru i jak meble wyglądają teraz – po wiosennym odświeżeniu – przeczytasz niżej.

Przyznaję, że do posiadanych przedmiotów (nawet tych wyczekanych) mam nieco survivalowe podejście. Pozwalam swobodnie brykać po nich kotom i bawić się dzieciom, a w sezonie letnim nie zdarza mi się nawet okrywać mebli tarasowych przed deszczem – wyjątkiem są jedynie poduchy, które wnoszę do domu pod koniec każdego dnia.

Seria mebli Ikea Äpplarö w swojej oryginalnej powłoce dzielnie służyła nam przez trzy sezony, jednak po poświęceniu jej kilku chwil uwagi zauważyłam, że przydałoby się ją odświeżyć.

W tym celu zakupiłam dwie puszki dedykowanej bejcy z serii Varda w kolorze brązowym oraz komplet pędzli.

Moje kolejne kroki wyglądały następująco:

  1. Dokładnie przemyłam meble wodą pod ciśnieniem i pozostawiłam do wyschnięcia.
  2. Na tarasie przygotowałam sobie stanowisko pracy, rozłożyłam gruby, szary papier pełniący funkcję ochronną i … przystąpiłam do działania.
  3. Bejca jest bardzo rzadka, więc dbałam o to, aby na pędzlu znajdowała się wyłącznie potrzebna jej ilość.
  4. Ogólnie rzecz biorąc, na pokrycie wystarczała jedna warstwa, miejscami, gdzie meblom słońce dawało się mocno we znaki potrzebne były dwie.
  5. Całość schła błyskawicznie – sprawdzone na żywo zainteresowanej i wskakującej na praktycznie świeżo malowane meble kotce.

Do odświeżenia ośmiu drewnianych elementów zużyłam trochę więcej jak pół puszki bejcy, ale mniej niż ¾. Na obecny sezon dokupiliśmy jeszcze trzy dodatkowe elementy, które dla ujednolicenia koloru zabejcowałam chwilę po skręceniu. Myślę, że spokojnie wystarczyłoby na jeszcze kolejne 2 segmenty.

Wydaje się mało skomplikowane? To dobrze, bo takie właśnie jest. Za to m.in. lubię produkty z Ikea, bo z robotą nie muszę czekać na męża i przypominać mu o niej co pół roku ;).