Wybór oraz zakup dywanu nie powinien być dziełem przypadku, dobrze dobrany zapewni nie tylko komfort użytkowania, ale przede wszystkim zepnie wszystko w całość niczym dobrze dopasowana broszka. Przygotowałam dla Was garść wskazówek jak przygotować się do takiego zakupu:

Chwyć za metrówkę

Bo na oko to chłop w szpitalu umarł! 😉

Dywany wielkości znaczka pocztowego (mieszczące średnio tylko stolik kawowy) to na szczęście przeżytek, dywan nie powinien być krótszy niż sama sofa – idealnie jeżeli pomieści wszystkie meble strefy wypoczynkowej. Braku poprawności nie zarzucimy również rozwiązaniu w którym jedynie przednie nóżki mebli znajdują się na dywanie.

Określ kolorystykę

Dawniej narzekało się, że nie ma z czego wybierać, obecnie narzeka się że wybór jest zbyt duży – i tak źle i tak niedobrze 😉 Zastanów się na spokojnie czy chcesz, aby dywan wnętrze uspokoił, a może przełamał monochromatyczną już kolorystykę?

Pomyśl nad rodzajem

Wełna, bawełna czy wiskoza? 

Wełna jak wiadomo przez pierwszych kilka miesięcy się „kurzy”, dlatego zaleca się dywan tego rodzaju często odkurzać. W wynajmowanej kawalerce mieliśmy taki mały chodnik właśnie w 100% wełniany i wiedziałam, że nigdy więcej! Na słowo odkurzanie miałam aż ciarki, a to dlatego, że tuż obok leżał taki sam…tylko większy jegomość – uwierzcie 40 minut Turbo Spalania z Chodakowską to nic w porównaniu do tego 🙂

Bawełna z pewnością nie poszczyci się parametrami wełny – jest od niej cieńsza, za to nie traci szybko kolorów, miękkości również odmówić jej nie można, ale ma tendencję do mechacenia się. 

Wiskoza wyróżnia się dobrą jakością wpływającą przede wszystkim na wyrazistość barw, jest raczej lekka i odporna na kurz. 

Oczywiście na rynku mamy sporo więcej rodzajów dywanów, wspomniałam jedynie te które osobiście rozważałam.

A jak było u nas? 🙂 

Mojego męża ciężko nazwać miłośnikiem dywanów, w ogóle mam wrażenie, że z każdym moim kolejnym domowym pomysłem co raz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że zamiast upraszczać lubię komplikować 😉 A to przecież nie tak! Wiecie jak to jest, naogląda się człowiek w internetach wnętrz z zza wielkiej kałuży i chce, a jak chce to szuka i popada w coraz głębszą rozpacz z bezsilności. Bo albo nie ma, a jak jest to właśnie ktoś wykupił jedyną dostępną sztukę w kampanii, albo jest w złym rozmiarze, albo w złym kolorze…

Wiedziałam, że nasz dywan musi mieć rozmiar w granicy 160×230 cm chociaż do ostatniej chwili kombinowałam jakby zmieścić np. taki w rozmiarze 200×300 cm. Szukałam dywanu ponadczasowego, któremu nie straszne będą moje cokwartalne zachcianki na zmianę dodatków w salonie w dodatku w rozsądnej cenie. Wszystkie te podpunkty spełnił dywan na który codziennie patrzę w pracy i który pomimo upływających miesięcy na ekspozycji nie nosi śladów użytkowania – najciemniej pod latarnią prawda?

 salon-navy-dwurnik-wilanow-dywan-mint-grey-stolik-lack-ikea3

salon-navy-dwurnik-wilanow-dywan-mint-grey-stolik-lack-ikea6

Dywan jest prosty, ale na pewno nie nudny. Bawełniana ramka jest szara, a w zależności od ułożenia włosa sprawia wrażenie srebrzystej, z kolei wełniany środek określiłabym gołębią szarością.  

salon-navy-dwurnik-wilanow-dywan-mint-grey-stolik-lack-ikea5

P.S. Pufę czeka zmiana obicia i nóżek 😉 

salon-navy-dwurnik-wilanow-dywan-mint-grey-stolik-lack-ikea7

Nasze koty od razu zaakceptowały i pokochały nowy nabytek, nieustannie na nim leżakują i ostrzą pazury – dały wreszcie spokój fotelom i sofie 😉 

kosz-szary-lene-bjerre-mint-grey

Jednym z ostatnich nabytków jest także kosz w szaro-beżowym splocie pełniącym funkcję gazetnika.

 

Jestem ciekawa jak Wam się podoba? 🙂