Jeżeli kojarzysz naszą sypialnię to wiesz, że do tej pory łóżko pokazywałam raczej niechętnie. Po prostu nie było czym się chwalić, bo łóżko takie jak ich wiele (dosłownie). Kupione w Ikea niby na chwilę, a zostało na zawsze. Nie ukrywam, że nie darzyłam go szczególną sympatią, od czasu do czasu próbowałam je także odczarować romansując z różnymi deseniami bielizny pościelowej, jednak efekt wciąż mnie nie zadowalał. 

Każda kolejna próba zmian tylko potęgowała moje pragnienie posiadania eleganckiego łóżka w stylu New York. Momentem przełomowym były minione targi Warsaw Home Expo w Nadarzynie, z których wyszłam praktycznie z łóżkiem (niektórzy wystawcy na godzinę przed zamknięciem targów oferują spore rabaty na produkty ekspozycyjne). Dobrze, że jednak zabrałam ze sobą rozum…czyli mojego męża, bo w przeciwnym wypadku moja karta płatnicza żyłaby własnym życiem ;). Model, który sobie upatrzyłam minimalnie miał za wysoki zagłówek do naszej ściany kolankowej, mieliśmy także obawy czy w razie potrzeby nasze koty będą mogły wczołgać się pod łóżko. Za dużo wątpliwości i zbyt mało czasu do namysłu.

Cały listopad szukałam gotowego rozwiązania i jednocześnie kombinowałam czy bylibyśmy w stanie podjąć się tapicerowania zagłówka samodzielnie. Zdając sobie sprawę, że na łóżko o idealnych proporcjach i wykończeniu nie mieliśmy zgromadzonych odpowiednich finansów (od 3,5 tyś. w górę) postanowiliśmy działać. Raz kozie śmierć, niech się dzieje wola nieba itp. ;).

Pierwszym pomysłem (wyczuwam desperację, a Ty?) był zakup kolejnej sztuki naszego modelu łóżka z portalu ogłoszeniowego i dosztukowanie płyty do tej obecnej pełniącej rolę zagłówka. Pech chciał, że odbiór byłby możliwy dopiero w kolejnym tygodniu, a ja chciałam uruchomić warsztat już w najbliższy weekend. Mąż wrócił z pracy a ja powiedziałam coś w stylu:

„Tylko się nie denerwuj, ale będziemy mieli nowy, piękny zagłówek do łóżka … i pomożesz mi go zrobić, wszystko zaplanowałam.”

O tym jak wyglądają łóżka z naszych snów pisałam już kiedyś w tym miejscu, jednak porywając się na wykonanie po raz pierwszy wezgłowia od podstaw musiałam pójść na pewne ustępstwa. Zdecydowałam się zatem na model dosyć prosty, ale jednocześnie szykowny. Niezbędne materiały kompletowaliśmy z kilku miejsc.

Dzień I – stelaż:

  • Płyta OSB podzielona na dwie równe części i po skręceniu tworząca płaszczyznę o wymiarze 198 x 110 cm – ok. 84 zł,
  • kantówka 4 x 6 x 200 cm służące za szkielet wezgłowia, w sumie 4 sztuki – ok. 78 zł,
  • wkręty do drewna 4 x 30 mm – garść na zapas ok. 10 zł.

Pierwszego dnia skupiliśmy się na zrobieniu właśnie stelaża pod zagłówek. Płytę OSB celowo zakupiliśmy podzieloną na dwie części, aby swobodnie móc ją wnieść na górę i działać.

dsc_8504

dsc_8506

dsc_8533

Drewno-wkręty przykręcaliśmy z odstępem ok. 10 cm. Warto mieć na uwadze, że jest to etap wymagający użycia sporej ilości siły, ponieważ złożony element waży ok. 30 kg! Czas trwania: 3 godziny – byliśmy przekonani, że najbardziej pracochłonny etap za nami…

Dzień II – przygotowanie pod montaż + tapicerowanie:

  • Pianka tapicerska grubości 1,5 cm – element ok. 2 m ok. 21 zł,
  • owata 2,5 m ok. 6 zł,
  • klej tapicerski w aerozolu – 26 zł,
  • zszywki tapicerskie do ręcznego pistoletu – 5 zł,
  • tkanina 2,5 m ok. 130 zł (wybrałam Sweet Velvet w kolorze 3),
  • nity tapicerskie na listwie (12 sztuk) liczone z dużym zapasem – 84 zł,
  • 2 sztuki nóżek do łóżka 9,5 x 5 x 5 cm – 24 zł,
  • śruby M8 80 mm – grosze ;).

Całość ok. 500 zł.

W tym miejscu pragnę dodać, że zawsze wyobrażałam sobie inny kolor (granat, emerald, kusiła także mięta) tapicerki w naszej sypialni niż ten, na który się zdecydowałam. Nauczona doświadczeniem, że kolor powinno się wybierać pod miejsce przeznaczenia (szczególnie zwracając uwagę na poziom doświetlenia tego miejsca), a nie samą fantazję zagrałam bezpiecznie. Jednak przy wybieraniu tkaniny jest jeszcze jedna szalenie ważna rzecz o której nie mogłabym nie wspomnieć, mianowicie współczynnik ścieralności. 

Współczynnik ścieralności Martindale’a określa żywotność wybranej tkaniny. Na tapicerkę zaleca się stosować tkaniny ze wskaźnikiem powyżej 30 000 cykli.

Tkanina wybrana przeze mnie ma ten wskaźnik dużo wyższy, bo aż 100 000 cykli! Zatem powinna się sprawdzić przy kotach i … w autobusie ;).

Wracając do samodzielnego zrobienia zagłówka do łóżka bez specjalistycznego wykształcenia czy doświadczenia nie ukrywam, że wspomagaliśmy się poradnikami znalezionymi w sieci. Żaden z nich niestety nie dostarczył nam w wystarczający sposób wszelkich informacji. Błądziliśmy trochę we mgle, miejscami zbyt długo debatując nad kolejnością prac, a czasami wykonując nawet krótkie testy. Jak na przykład te poniżej.

dsc_8535

Test 1: pianka z owatą rozłożone na całości płyty. Rozprężająca się pianka tworzyła nieestetycznie załamania (fale) przy linii gwoździ, a te w dodatku bardzo łatwo dawały się wyjmować z płyty OSB. 

dsc_8541

dsc_8546

Test 2: pianka przymocowana pistoletem tapicerskim na środkowej części + owata na całości dały efekt, o który nam chodziło.

Po zamknięciu fazy testów ;), pierwszym krokiem było rozkręcenie obecnego łóżka i przyklejenie do jego ramy za pomocą kleju do drewna zakupionych nóżek, żeby wygodniej było nam wstawać. Nasze koty od razu rzuciły się do przetestowania tego rozwiązania pokazując nam, że teraz mogą wchodzić pod łóżko praktycznie z wyprostowaną kitą ;).

dsc_8554

dsc_8562

Następnie mąż musiał odpowiednio rozplanować otwory do zamocowania nowego zagłówka. Nie udało się za pierwszym razem (gdzieś się machnął pół centymetra) dlatego do kolejnych nawierceń postanowiliśmy stworzyć mini szablon z luźnego kawałka płyty (polecam!).

dsc_8577

Kiedy wiedzieliśmy już, że wszystko idealnie pasuje delikatnie zeszlifowaliśmy papierem ściernym brzegi płyty, aby pod tkaniną nie były tak ostre w dotyku. Następnie na środkową część zagłówka wymierzyliśmy i wycięliśmy nożyczkami odpowiednią ilość pianki w jednym kawałku, którą przykleiliśmy do płyty za pomocą kleju w aerozolu. 

dsc_8601

Ze względu na dysponowanie manualnym zszywaczem tapicerskim rozpoczął się dosyć bolesny etap prac (zgłosiłam się na ochotnika i moja dłoń wypominała mi to jeszcze dzień później) jakim było przystrzelenie pianki do płyty gęsto z każdej z czterech stron. 

dsc_8604

Kolejnym etapem było równomierne okrycie całości owatą i rozłożenie nań tkaniny. Tutaj pojawiły się następne dylematy dotyczące kolejności prac. Trochę poszliśmy na żywioł i zaczęliśmy montować pierwszą linię nitów (górną wewnętrznego obrysu) 10 cm od brzegu zagłówka.

dsc_8608

Operacja natychmiast zyskała pieszczotliwy przydomek „buła 10” od tworzącego się załamania między miejscem z pianką i z samą owatą. I znów nie wiedzieliśmy co dalej. Czy przybijać nity, czy może już tkaninę przyszywać do tyłu stelaża? Uznaliśmy, że rozsądne jest to drugie rozwiązanie, więc zaczęliśmy tkaninę naciągać tak, aby nie miała luzu, ani nie prężyła. Jednak praca na podłodze była bardzo niewygodna (moje kolana!) i z tego powodu przygotowaliśmy stół w drugim pokoju na którym mogliśmy w sposób komfortowy dokończyć nasze dzieło. 

dsc_8611

Mąż naciągał mocując do stelaża tkaninę z owatą (dół, góra, bok, bok), a ja pilnowałam czy nigdzie nie powstają zbędne załamania. Przy zawijaniu tkaniny na rogach warto się postarać dlatego ten etap odłożyliśmy lekko w czasie i wróciliśmy na spokojnie do przybijania ozdobnych gwoździ wewnętrznego obrysu. W końcu rogi i montaż zewnętrznego obrysu gwoździ. To był dzień drugi i 13 godzin pracy za nami, uff. 

Kolejnego dnia było już z górki. Dokończyliśmy mocowanie tkaniny z tyłu stelaża, pozbyliśmy się nadmiaru tkaniny i zabraliśmy się za mocowanie wezgłowia do ramy łóżka Malm za pomocą m.in. śrub M8. 

dsc_8634

dsc_8631

Po przykręceniu do ramy zagłówek wyglądał lepiej niż się spodziewaliśmy. Efekt końcowy widoczny poniżej.

diy-zaglowek-do-lozka-ikeahack-malm-sypialnia-blog-wnetrzarski1

diy-zaglowek-do-lozka-ikeahack-malm-peonie-delft-blog-wnetrzarski-aranzacja14

diy-zaglowek-do-lozka-ikeahack-malm-peonie-delft-blog-wnetrzarski-aranzacja19

diy-zaglowek-do-lozka-ikeahack-malm-peonie-delft-blog-wnetrzarski-aranzacja11

diy-zaglowek-do-lozka-ikeahack-malm-peonie-delft-blog-wnetrzarski-aranzacja8

diy-zaglowek-do-lozka-ikeahack-malm-peonie-delft-blog-wnetrzarski-aranzacja24
lozka-ikeahack-malm-sypialnia-blog-wnetrzarski3

diy-zaglowek-do-lozka-ikeahack-malm-peonie-delft-blog-wnetrzarski-aranzacja13

diy-zaglowek-do-lozka-ikeahack-malm-peonie-delft-blog-wnetrzarski-aranzacja20

Widać różnicę? ;).

dywan-marokańska-koniczynka-puf-omega-sypialnia1

diy-zaglowek-do-lozka-ikeahack-malm-peonie-delft-blog-wnetrzarski-aranzacja14

Nasze koty zaakceptowały tę zmianę ;).

lozka-ikeahack-malm-sypialnia-blog-wnetrzarski-kot-brytyjski2