Ostatnimi czasy na blogu otwieram sporo nowych cykli, sama nie wiem czy to zasługa słońca czy siłowni, że energii na wszystko jakby więcej. Ciekawa jestem czy poniższy wpis się Wam spodoba, może nawet pośmiejecie się razem ze mną, a ściślej mówiąc ze mnie 😉

Będzie o tych wszystkich rzeczach, które niegdyś uważałam za absolutny must have stylowo urządzonego domu. To właśnie dla nich potrafiłam prześledzić internet wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu najatrakcyjniejszej cenowo oferty. Całe szczęście, że w tych zamierzchłych czasach o finansach decydował głównie mąż, w przeciwnym wypadku teraz musiałabym zorganizować wyprzedaż garażową. 

 

Komoda MM

komoda-mm-planeta-design-glamour-czarna-polituraPlaneta Design

Chwilowo zamroczona stylem glamour marzyłam o niej jak chłop o własnym traktorze. Upatrzyłam jej reprezentacyjne miejsce na dolnym holu na tle ceglanej ściany. Podobało mi się w niej wszystko od czarnej politury przez gięte nóżki, po kryształowe uchwyty na czele z podobizną MM kończąc. Na szczęście o szybsze bicie serca przestała mnie przyprawiać w ciągu zaledwie dwóch miesięcy.

 

Elektryczny czajnik porcelanowy 

czajnik-elektryczny-haen-czarny-seria-tokyoHaen

Sam w sobie jest w porządku, estetyczny czajnik o ciekawej formie – coś innego. Zastanawia mnie natomiast jedno, jakim cudem widziałam go w naszej nowoczesnej kuchni? No tak! Gdybym zdecydowała się na czarny pasowałby do powyższej komody – eh pamięć dobra, ale krótka!

 

MM po raz drugi

Mm-fototapeta-projekt-lazienki

Tym razem w dużym, ściennym formacie. Fototapetę planowałam w dolnej łazience, miała być podświetlona halogenami i uzupełniać fantazyjną zabudowę kartonowo-gipsową obłożoną fornirem. Zrezygnowałam z niej głównie ze względu na konieczność samodzielnego montażu, a dwa bo moim sercem zawładnęła miłość do betonów – ta akurat trwa do dziś. Warto zwrócić uwagę na idealne proporcje fototapety względem ściany oraz usytuowanego w pobliżu wc 😉

 

Obraz przestrzenny

obraz-przestrzenny-plaskorzezbaExtrahome

Długo siedział mi w głowie, pomimo niechęci męża, która w kółko powtarzał, że chcę z domu zrobić muzeum. Ostatecznie jednak w pamięci utkwiło mi porównanie jednej z forumowych koleżanek, która obraz określiła mniej więcej tak: „Wiesz Ven, mnie obraz przestrzenny zawsze będzie się kojarzyć z przestrzenną sztuką w mieszkaniu Phoebe z serialu Friends”. Wiecie, który przejaw sztuki friendsowej Phoebe miała na myśli? 😉

 

Krótko, zwięźle i na temat, ponieważ jednego wieczoru nie można strzelić sobie w stopę i kolano jednocześnie.

A Wy posiadacie swoją listę nieaktualnych must have’ów?